13 maj 2015

Daddy's Little Girl [T][M]



Tytuł: Daddy's Little Girl
Autor: LoveBughOC
Rodzaj: Family/Hurt/Comfort
Rating: K
Status: One-Shot
Zgoda: Czekam
Beta: Wspaniała, najcudowniejsza, niezastąpiona Rzan!
Beta z 26/05/'15: Katja

Summary: Kiedy biologiczny ojciec jego córki powraca, pragnąc miejsca w jej życiu, Draco Malfoy zaczyna kwestionować swoje własne miejsce w jej sercu.

Jest to miniaturka, którą ktoś zareklamował na Dramione Fanfic Recommendations i z pierwszymi linijkami tekstu się zakochałam. Jest on lekki, słodki i opowiada nam o relacjach jakie łączą Draco i Rose - córkę Hermiony. Po przeczytaniu jedyne o czym myślałam, to jaka szkoda, że polscy fani Dramione nie mają jak przeczytać takie cudo. Nie tracąc ani chwili dłużej, napisałam do autorki i wzięłam się za tłumaczenie.

Razem z Rzan miałyśmy problem z czasami, mnie osobiście bardziej podobała się wersja z czasem przeszłym, ale zdecydowałyśmy się iść za autorką oryginału i pisać raz w teraźniejszości, raz w przeszłości. A jakie Wy macie na ten temat zdanie? Jeśli lepiej jest w czasie przeszłym, można nagiąć tłumaczenie pod tym względem, czy trzymać się oryginału? Jeśli tak, powinnam zmienić? Bardzo będę wdzięczna za radę w tej sprawie!

Zapraszam! : *

PS: Jest ona dla tej zołzy za bycie moją pierwszą czytelniczką, za jej pierwszy, pierwszy komentarz, za dobre rady, za miłe słowa, burze mózgów do Nowych Szans, za powiedzenie, kiedy coś nie ma sensu, za wszystkie wspaniałe opowiadania jakie mi poleciła, za to, że możemy się razem pośmiać, za bycie moją prywatną panią psycholog! za to, że jest pierwszą dziewczyną co tańczy poledance jaką znam, za to, że w wielu sprawach mamy te same zdanie i za to, że dzięki niej po części mam swoją serię HP! A najbardziej za to, że jest tak cudowną, otwartą, ciepłą osóbką, której nie mogę się doczekać zobaczyć bez ekranu komputera : ) Dziękuję, że jesteś!

~~*~~*~~



Przegapił jej pierwszy uśmiech. Jej pierwszy śmiech. Jej pierwsze kroki i jej pierwsze słowa.

Przegapił jej pierwsze urodziny i jej pierwsze Boże Narodzenie.

Przegapił jej pierwszego zęba i pierwszego fryzjera.

Przegapił jej pierwszą bajkę na dobranoc.

Przegapił masę rzeczy; rzeczy, których już nigdy więcej z nią nie przeżyje — i do końca życia będzie się czuł źle z tego powodu, dlatego też poprzysiągł sobie, że będzie przy niej już zawsze, nieważne co.

Pokochał ją od pierwszego spojrzenia, kiedy miała trzy latka — co nie trudne, biorąc pod uwagę, że była córką swojej matki.

W swoje czwarte urodziny nazwała go “Tatusiem”, siedem miesięcy po tym, jak ją poznał.

Kupił jej pierwszą “prawdziwą” książkę (a na jej dziewiąte urodziny podarował jej pierwszą miotłę).

Podczas ich pierwszych, wspólnych świąt, pocałował jej mamę pod jemiołą, a chwilę później i ją obdarzył całusem.

Uleczył jej pierwsze obdarte kolano, lecz mimo to płakała, póki nie wycałował go całego.

Był koniem dla swojej księżniczki, chodził z nią na przyjęcia herbaciane i nosił ją na barana, kiedy spacerowali, żeby mogła widzieć, to co on. (Wcale nie wiedziała, że marzył, by to właśnie on mógł widzieć rzeczy w taki sposób, jak ona. )

Uklęknął na jednym kolanie i oświadczył się jej i jej mamie — obie powiedziały “tak”.

Kiedy miała sześć lat, powiedzieli jej, że będzie miała młodszego braciszka albo siostrzyczkę. Trzymał ją przez cztery godziny, w ciągu których płakała — ponieważ nie będzie jej prawdziwym tatą, a nowa dzidzia będzie naprawdę jego. (Mówi jej, że posiadanie drugiego dziecka nigdy niczego nie zmieni, bo będzie ją kochał zawsze tak samo).

Chodził na jej każdy mecz piłki nożnej — nawet jeśli nie rozumiał zasad gry — i po pracy trenował z nią na przednim ogródku.

Piekł z nią w każdą niedzielę i raz w miesiącu chodzili na lody, do lodziarni w dół ulicy.

Powiedział jej, że nie ma prawa chodzić na randki, dopóki nie skończy trzydziestu pięciu lat, i skakał z radości, kiedy się z nim zgodziła.

Spędzał z nią godziny w bezpiecznych granicach jej fortecy z koców, opowiadając oraz słuchając opowieści, i marzył, by mogła zostać taka na zawsze.

Był, gdy na jedenaste urodziny dostała swój pierwszy list z Hogwartu i cała czwórka poszła tego samego popołudnia na Diagon Alley. (I rozpieścił ją pomimo cichych protestów jej matki.)

Prawie płakał, kiedy wysyła mu przez okno pociągu buziaka. (I oprawił jej pierwszy list do domu, po czym powiesił go w sypialni.)

Prawie miał zawał serca, gdy wróciła do domu na święta na drugim roku i oznajmiła, że podoba jej się pewien chłopak — na domiar złego — starszy.

Kiedy przeżywała swoje pierwsze złamanie serca w wieku piętnastu lat, z powodu chłopca, który był jej zauroczeniem sprzed trzech lat, zaczesał jej skołtunione włosy do tyłu, wytarł łzy i krzyknął do jej matki, by znalazła jego różdżkę. (I był najbardziej dumnym ojcem na ziemi, kiedy dwa lata później, przeżywając swoje drugie rozstanie, opowiedziała mu o wszystkich sposobach, w jaki przeklęła swojego byłego chłopaka.)

Był jeszcze bardziej dumny, kiedy ukończyła Hogwart z najlepszymi wynikami — dokładnie tak, jak jej mama. 

Nie była jego biologiczną córką, ale mimo wszystko, została jego małą dziewczynką. Jego aniołkiem. Jego Rose Weasley—Malfoy.




Draco Malfoy wpatrywał się w mężczyznę przed nim, z zaciśniętymi pięściami i z nowo znalezioną nienawiścią, ignorując fakt, że jego oczy mają ten sam odcień niebieskiego jak jego córki. Ronald Weasley. Czuł się chory. I zły. I zmieszany. Jednak przede wszystkim chciał ją chronić — tak bardzo, tak zaciekle ze wszystkich sił. Chronić swoją małą dziewczynkę — choć taka mała już nie była, mając osiemnaście lat — której świat miał się przewrócić do góry nogami. 

Zrobił krok naprzód, unosząc jednocześnie zaciśniętą pięść, oślepiony czystą furią, która krążyła w jego żyłach — jednak powstrzymała go mała, delikatna dłoń na jego torsie. Spojrzał w dół na swoją żonę, która, wciąż ubrana w uniform do pracy, stanęła pomiędzy nimi. Potrząsnęła głową, dając mu do zrozumienia, że ma się kontrolować, mimo tego, że w jej rozszerzonych, brązowych oczach doskonale widział niezdecydowanie.

— Przyszłem porozmawiać z Hermioną — powiedział Ron. — Już jej mówiłem...

— Nie próbuj ze mną pogrywać, Weasley. Czego chcesz? 

— Draco… — wyszeptała Hermiona, a Ron westchnął. 

— Miałem nadzieję, że mogę zobaczyć się z Rose. 

— Nie ma jej. 

— Widzę. 

— Ron, może to nie jest dobry moment.— Głos Hermiony jest cichy i delikatny. 

— Więc, powiedz mi, kiedy będzie on dobry?

— Ja tylko… Nie wydaje mi się, by zrzucenie tego tak na nią było dobrym pomysłem. Myślę, że powinnam wpierw sama z nią porozmawiać, dać jej się zastanowić. 

Draco spojrzał to na swoją żonę, to na dawnego - i obecnego - wroga ze zmarszczonymi brwiami. 
— Porozmawiać z nią o czym, ma pomyśleć o czym? 

Hermiona patrzała na niego, z delikatnością w oczach, które już go przepraszały. 
— Ron chce ją zobaczyć… 

— Tak, już to zrozumiałem — wymamrotał zniecierpliwiony Draco. 

— … a potem, ma nadzieję stać się częścią jej życia — dokończyła kobieta. 

Draco zamrugał oczami, nie dowierzając i cofnął się, czując, jakby ukochana uderzyła go w pierś. Tego momentu obawiał się od lat, a dokładniej odkąd Rose po raz pierwszy nazwała go swoim Tatusiem. Właśnie tej chwili bał się bardziej niż czegokolwiek innego. 

— Nie. — To krótkie, zaprzeczające słowo automatycznie wydostało się z jego ust. — Nie, nie zgadzam się.

— To nie jest twoja decyzja, Malfoy.

— W cholerę nie jest — warknął Draco, robiąc krok do przodu, tylko po to, by zostać zatrzymanym przez drobne ciało Hermiony. 

— Jestem jej ojcem...

— To ja jestem jej ojcem! — Draco przerwał mu zimnym, zezłoszczonym głosem. — Straciłeś jakiekolwiek prawa z chwilą odejścia od niej. 

— Draco — zawołała Hermiona delikatnie, próbując go uspokoić. 

— Nie możesz na poważnie o tym myśleć, Hermiono — zakpił, równocześnie patrząc na nią z niedowierzaniem. — Porzucił cię. Zostawił samą z dwumiesięcznym niemowlakiem. Zostawił swoje jedyne dziecko… 

— Wiem o tym, ale...

— Ale co? Jak możesz…

— Bo to nie jest nasza decyzja, Draco — powiedziała miękko Hermiona. — Jest już pełnoletnia… Ma prawo do swoich własnych decyzji i jeśli tę podejmiemy za nią, bez rozmowy o tym, bez — przynajmniej — powiedzenia jej o tym, nigdy nam tego nie wybaczy. 

Zamrugał ponownie, dalej spoglądając na nią w ciszy, pozwalając, by jej słowa w końcu do niego dotarły. Miała rację. Wiedział, że ma rację.. I tak bardzo nienawidzi tego, że ją miała. 


[Tydzień później]

Zawsze kochał to, że Rose odziedziczyła po swojej matce zarówno serce, jak i mądrość. Sposób, w jaki troszczyła się o wszystko, co żyje, zaczynając od mrówek, które zawsze znalazły drogę do jej piaskownicy, poprzez bezdomnych, którym kupowała w każdy piątek jedzenie przed biblioteką. To, że zawsze była, gdy jej potrzebowałeś, albo jeśli tylko chciało się z nią porozmawiać o swoim dniu. Sposób, w jaki bardziej troszczyła się o uczucia innych niż swoje własne. To, jak przejęła podejście swojej matki na temat W.E.S.Z.

Dzisiaj jednak pragnął, by nie była tak bardzo wyrozumiała. 

Patrzył na swoją córkę — dorosłą i piękną, odbicie lustrzane swojej przepięknej matki — i nie mógł oderwać od niej wzroku. Stała na wprost lustra w przedpokoju, doprowadzając swój wygląd do perfekcji. Jeszcze tydzień temu robiła dokładnie to samo przed swoją randką i nagle, pierwszy raz życiu, o czym nigdy by nie pomyślał, że jest to możliwe, chciałby, by i dziś szykowała się na jedną z nich.

— Mamo, widziałaś moje białe baleriny?

— Są w twoim pokoju, skarbie. 

Rose bez słowa zniknęła na schodach i jak na zawołanie w tym samym czasie zadzwonił dzwonek do drzwi.

— Otworzę! — krzyknęła Hermiona, zanim w ogóle zdążył zareagować. Ruszyła w stronę drzwi i otworzyła, witając Weasleya z lekkim, ciepłym uśmiechem. — Cześć, Ron. 

— Dobry, jest już gotowa? 

— Gotowa! — oznajmiła Rose, zeskakując podekscytowana co dwa schodki. 

Dziewczyna rzuciła się w jego ramiona i ucałowała go w policzek na dowidzenia. Draco przysiąg, że właśnie dzięki temu był w stanie przebrnąć przez resztę dnia. Jej “Pa, tatusiu” odbijało się w jego głowie przez cały dzień. 


[Dwa tygodnie później]

— Nie stracisz jej. 

— Jak długo tu stoisz? — zapytał Draco, słysząc za sobą głos swojej żony, równocześnie się odwracając w jej stronę. 

— Wystarczająco długo, by wiedzieć, co dzieje się w tej twojej wielkiej głowie — odpowiedziała, przemierzając małą kuchnię, by owinąć swoje ramiona wokół jego talii i oprzeć policzek na ramieniu męża. Razem spojrzeli przez okno na rozgrywającą się scenę przed ich oczami. 

Weasleyowie, Potterowie i oni — Malfoyowie — wszyscy razem zgromadzili się w Norze na niedzielne popołudnie; wliczając w to Ronalda Weasleya. Wszyscy poza Draco, a teraz też Hermioną, rozkoszowali się ciepłą pogodą i jasnymi promieniami słonecznymi w ogrodzie. Większość starszych dzieci grała w Quidditcha, a ci, co byli jeszcze za młodzi, biegali po soczyście zielonej trawie, przebierając szybko nogami i krzycząc.. Jednak jego uwaga skupiła się tylko na jednym dziecku i jednym dorosłym. Rose i Weasley. 

Dokładniej mówiąc, to jego uwagę złapała ich interakcja. Przez ostatnie tygodnie ta dwójka stała się sobie całkiem bliska, co ciągle trzymało go na granicy wytrzymałości — co też powodowało u niego huśtawki nastroju.

Draco przez otwarte okno obserwował, jak Rose wybucha śmiechem w odpowiedzi na coś, co powiedział Weasley. Normalnie, gdyby tak bardzo się tym nie przejmował, a krew się w nim nie gotowała, mógłby zatopić się w jej pięknie brzmiącym śmiechu i się nim cieszyć. 

— Powtórzę się. Nie stracisz jej — szepnęła Hermiona. 

— Nie wiesz tego. 

— Co-o… Właśnie, że wiem! — zapewniła, zadzierając głowę, by móc spojrzeć w jego popielate oczy. — Draco, jesteś jej tatą...

— On też — mruknął, po czym wzdychając, dodał: — Psiakrew, jest z nią spokrewniony! 

— Ale to ty ją wychowałeś — szepnęła. — To ty byłeś dla niej, kiedy dorastała. To ty byłeś z nią, kiedy najbardziej potrzebowała właśnie ciebie. I ona nigdy tego nie zapomni, Draco. Na zawsze będziesz jej tatusiem. 

— Tak jak on. 

— Draco...

— Wiesz, że to prawda, Hermiona — powiedział, odwracając się od widoku jego wyjątkowej dziewczynki, która tak dobrze dogaduje się ze swoim prawdziwym ojcem. — On jest jej prawdziwym ojcem — jej biologicznym ojcem. 

— To, że jest biologicznym, nie znaczy, że jest bardziej prawdziwy niż ty. 

— Oni mają więź, Granger. Jedyną więź, której ja nigdy z nią nie będę miał.

— Tak, to prawda. Jednak ty i Rose też macie coś, czego Ron nigdy nie będzie mógł z nią mieć. 

— I co to jest? — zapytał sceptycznie, patrząc w dół, na jej twarz z błyskiem nadziei w swoich oczach. 

— Masz jej całe dzieciństwo, Draco — wyjaśniła. — Dawno temu byłeś jej całym światem, tak jak każdy tata jest tym światem dla swojej małej dziewczynki, póki nie odkryje reszty, tego, co jest poza nim. Jesteś pierwszym mężczyzną, którego pokochała; do ciebie porównywała wszystkich swoich chłopców, jak każda dziewczynka, która kocha swojego tatusia… — przerwała, łapiąc go za ramiona, by móc stanąć na palcach stóp, i złożyła słodkiego buziaka na jego wąskich ustach. — Nie stracisz jej, kochanie. Obiecuję. 

— Tato… Tatuś! 

Draco spojrzał w stronę, z której doszedł zabrzmiał jej głos, a na jego usta wkradł się uśmiech. Rose stała w wejściu ze swoim młodszym bratem, machając do niego. Jej niebieskie oczy migotały, a uśmiech rozświetlał wszystko dookoła i była tak bardzo… szczęśliwa. 

— Tak, córeczko?

— Przestań z tym smęceniem i chodź na zewnątrz. — Zaśmiał się i potrząsnął głową, czując, jak Hermiona złapała go za dłoń i pociągnęła za sobą. 

— Robi się. 


[Trzy dni później]

Usłyszał, jak drzwi od jego gabinetu się otworzyły i zamknęły, a później delikatny dźwięk kroków, nim jej głos przerwał ciszę w pomieszczeniu. 

— Tato… Tatusiu. 

— Słucham, Rose—Pose*? — zapytał bez podnoszenia głowy. 

Dziewczyna zaśmiała się, siadając na jednym z krzeseł — na krześle, którym oznajmiła, że należy do niej, gdy miała pięć lat. — Czy kiedykolwiek ci powiedziałam, jak bardzo kocham to, że jesteś jedynym, który mówi do mnie Rose-Pose? — zapytała, co wywołało uśmiech u mężczyzny. 

— Nigdy. 

— Tatusiu. 

—Tak, Rose? 

— Odłóż pióro i się skup — zarządziła z nutką ciepła w głosie. Oboje się zaśmiali, przypominając sobie pierwszy raz, gdy zażądała po raz pierwszy tego samego. (Miała cztery latka i powiedziała mu, że kiedy przychodzi do jego gabinetu porozmawiać, chciałaby słuchał. Obiecał wtedy, że obojętnie, kiedy usiądzie w tym krześle, będzie miała jego niepodzielną uwagę. Czasami nawet pozwalał jej usiąść na swoich kolanach. Dawał jej wtedy dodatkowe pióro, jakąś kartkę papieru i przebarwiał tusz na różowy, by mogła mu “pomóc” w pracy.) 

Nie czekając dłużej, zrobił to, co mu tak ładnie kazała. Odłożywszy pióro na swoje miejsce, spojrzał na dziewczynę. Wyglądała tak bardzo podobnie do tej małej dziewczynki, która miała w zwyczaju przychodzić do niego, gdy jej się nudziło — a mimo tego była taka dorosła, prawda?

— Coś się stało?

— Nie chodzi o mnie, ale o ciebie. 

— O mnie? Ale nic się ze mną nie dzieje. 

— Tato, znam cię lepiej niż myślisz — powiedziała znacząco na niego patrząc. — Wiesz o tym, że… tylko dlatego, iż Ronald jest z powrotem w moim życiu… nie znaczy, że jesteś mniej moim tatą, prawa?— Draco zamrugał zaskoczony jej słowami.

— Ja… Tak, wiem — odpowiedział, ale w jego głosie nie ma przekonania. 

Rose uśmiechnęła się, pochylając naprzód. 

— Wiesz, co sprawia, że jesteś najlepszym tatą na świecie? 

— Nie… co? — zapytał opierając się w fotelu, splatając ramiona na wysokości klatki piersiowej. 

— Fakt, że mnie wybrałeś — szepcze Rose. — Wybrałeś mnie, tatusiu. Nie musiałeś mnie kochać, mimo tego to zrobiłeś...

— Kocham, Rosie. Naprawdę cię kocham. 

— Wiem, że kochasz. I ja ciebie też, wiesz o tym, prawda?

— Yhmm… — wymamrotał, uśmiechając się delikatnie. — Tak, kochanie, wiem. 

— Dlatego jesteś najlepszym tatą na świecie — powiedziała, wyciągając rękę na biurku, prosząc bez słów o jego. Draco wziął jej mniejszą dłoń w swoją większą i potarł opuszkiem kciuka miękką, gładką skórę. — Nie każdy może powiedzieć, że ojciec wybrał, by ich kochać, ale ja tak. Nie byłam twoją odpowiedzialnością i nie byłam twoim dzieckiem, ale to nigdy nie miało żadnego znaczenia dla ciebie. Traktowałeś mnie, jakbym była twoja. Nigdy nie byłam dla ciebie pasierbicą albo córką twojej żony. Ja po prostu byłam twoją córką. 

Draco wpatrywał się na ich splecione dłonie i uśmiechnął.

— Ron jest moim ojcem przez krew. Dał mi życie i to wszystko... Ale ty… Ty mi dałeś cały świat. Dałeś mi wszystko i mnie kochałeś. 

— Rosie, on też cię kochał… — powiedział niechętnie, a z jego ust wydobyło się westchnienie. — Myślę, że nie był gotowy. Musiał cię kochać, inaczej nie wróciłby.

Dziewczyna uśmiecha się i ścisnęła jego dłoń. 

— Musiało ci być ciężko to powiedzieć. 

— Nie masz pojęcia — odpowiedział ze śmiechem, kręcąc głową. 

— Danie drugiej szansy Ronowi… to coś, co muszę zrobić. 

— Cóż, jesteś córką swojej mamy, a drugie szanse są jej specjalnością. Coś o tym wiem. — Draco uśmiechnął się szelmowsko, na co Rose zachichotała.

— Jestem też twoją córką. I nie stracisz mnie, tato. 

— Obiecujesz? 

— Obiecuję. 

Wysunęła wolną rękę przez biurko i zaoferowała mu mały palec dłoni. Splótł swój palec z jej i unosi ich dłonie do swoich ust, całując jej knycie. Rose zaśmiała się i skopiowała jego gest. 

— Kocham, cię tato. 

— Ja ciebie mocniej, Rose-pose. 

* Rose- pose - jest to gra słów, która straciła by cały sens i magię w tłumaczeniu, dlatego zostawiłam po angielsku. 

32 komentarze:

  1. Ojacie! Jestem zdecydowanie zauroczona, uwielbiam takie słodkie i rodzinne miniaturki. Rzeczywiście jest trochę kłopotu z tymi czasami, ale nie ujmuje to uroku i magii tej miniaturki. Zdecydowanie uwielbiam Draco jako dbającego ojca, jest w tej roli po prostu genialny! Och, i muszę przyznać, że bardzo ładnym językiem przetłumaczone. Lekkim i łatwo przyswajalnym.
    Pierwsze słowa wciągają od razu! Naprawdę dobra robota i dobry tekst. No i oczywiście ukłony w stronę bety!
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, jesteś kochana! : * Też takie uwielbiam, nie czytam opowiadań/miniaturek w takim stylu często, bo zdecydowanie wolę ciężki styl, ale... jak mam się nie zakochać w takiej słodyczy po uszy? Nie da się! I tak jak Ciebie, to pierwsze słowa mnie wciągnęły w tekst, bez nich nie miał by tego czegoś! Przekażę ukłony Rzan! : *

      Usuń
  2. Zgadzam się z przedmówczynią, jest przeurocza, a takie najbardziej lubię. Uśmiech przy takich miniaturkach sam wkrada mi się na twarz. Świetna robota dziewczyny, oby tak dalej, mam nadzieje, że w przyszłości zobaczę tu jeszcze tak genialną miniaturkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym równie rodzinne opowiadanie przetłumaczyć, ale to był by hardcore, bo ma 39 części. Jednak narazie zostanę przy miniaturkach : ) I dziekuję : *

      Usuń
  3. Omg, najgenialniejsza miniaturka, jaką kiedykolwiek czytałam. Cudowna. Jejku, nie mogę się wysłowić...

    OdpowiedzUsuń
  4. Poprę Kercię i Twooją chęć zmiany na czas przeszły. Teraz trochę dziwnie to brzmi. Użyłabym też mniej powtórzeń, ale nie bardzo znam się na tłumaczeniach ;) Miniaturka faktycznie ma w sobie to coś i porusza fajny temat. Czyta się lekko i przyjemnie, a pod koniec zakręciła mi się nawet łezka ze wzruszenia. Udało ci się oddać klimat :) Gratuluję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziwnie brzmi, ponieważ nie jesteśmy do takiego czasu przyzwyczajeni ; ) Narazie jednak taki zostawię, a nóż Polska potrzebuje takiego stylu ^^ Powtórzenia, które? Bo jeśli te co są wypisane w tekście kursywą, to są tam specjalnie ; ) Takie zaznaczenie! : ) Jeśli chodzi o inne, to jak byś mogła je wypisać, bym mogła nad nimi popracować to będę wdzięczna ^^ I również dziękuję. Tyle miłych słów, może powinnam porzucić opowiadanie i zająć się tłumaczeniami tylko, haha XD miłego wieczorka!

      Usuń
  5. O czas chodzi mi, że raz jest przeszły, a raz teraźniejszy, jak np. w zdaniu "Draco Malfoy wpatruje się w mężczyznę przed nim, z zaciśniętymi pięściami po bokach i z nowo znalezioną nienawiścią, ignorował fakt, że jego oczy mają ten sam odcień niebieskiego jak jego córki." Pomijając, że dla mnie od "ignorował" powinno być nowe zdanie, ale rozumiem, że tak jest w oryginale. Przy okazji popraw zdanie: Czuł się chory.I zły. I zmieszany. Jednak przede wszystkim chce ją chronić — tak bardzo, tak zaciekle ze wszystkich sił." Po kropce kończącej zdanie na "chory" powinnaś mieć spację, a po "zaciekle" przecinek. Tak mi się wydaje. "ubrana w uniformie " napisałabym "ubrana w uniform"; " jak by " pisane łącznie; powtórzenia
    "— Ron, może to nie jest dobry moment — głos Hermiony jest cichy i delikatny.

    — Więc, powiedz mi, kiedy będzie on dobry?

    — Ja tylko… Nie wydaje mi się, by zrzucenie tego tak na nią jest dobrym pomysłem. Myślę, że powinnam pierw sama z nią porozmawiać, dać jej się zastanowić." Trzy wypowiedzi i w każdej jest słowo 'dobry" i tak jak Ron, może po prostu powtórzyć słowa Hermiony, tak ona mogłaby w następnym zdaniu użyć choćby formy "właściwy", nie zmieni to sensu, a lepiej będzie brzmiało. No i oczywiście nie powinno być "pierw" na co już zwracałam Ci wcześniej uwagę. "Draco spogląda między swoją żoną a dawnym — i obecnym — wrogiem ze zmarszczonymi brwiami." Tu taj bym napisała, że spogląda na swoją żone i dawnego-obecnego wroga, czy patrzy raz na jednego raz na drugiego ( tylko ładniej ujęte), bo zdanie przez Ciebie użyte, sugeruje, że Malfoy patrzy w przestrzeń dzielącą tych dwoje. "Porozmawiać z nią o czym, ma pomyśleć o czym?" tu z kolei powtórzenie wyglądałoby całkiem naturalnie w formie "Porozmawiać z nią o czym? O czym ma pomyśleć?", ale to tylko moja fanaberia :) Dalej, nie ma takiego słowa jak "dokończa", jest "dokańcza". "Draco mruga oczami niedowierzając i cofa się, czując się jakby ukochana uderzyła go w pierś" tu masz powtórzenie "się. Sugeruję napisać" Draco z niedowierzaniem mruga oczami i cofa się, czując jakby ukochana uderzyła go w pierś."; "Te krótkie, zaprzeczające słowo (..)" TO słowo, te słowa. "biorąc krok do przodu" czy można zastąpić "robiąc krok naprzód/ do przodu"? Bo w każdym miejscu tak piszesz o krokach, może warto urozmaicić? "Bo to nie jest nasza decyzja, Draco — mówi Hermiona. — Jest już pełnoletnia… Ma prawo do swoich własnych decyzji" tu powtórzenie, ale nie jakieś bardzo rażące, bo w sumie choć wypowiedź ta sama, to zdanie inne, choć można zastąpić decyzję oceną czy postanowieniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "zaczynając od mrówek, które zawsze znalazły drogę do jej piaskownicy, poprzez bezdomnych, którym kupowała każdego piątku jedzenie przed biblioteką." tu brakuje mi czegoś co można by ująć w słowach "-na czymś tam- kończąc", ale to pewnie niedopatrzenie samej autorki. "Patrzał na swoją córkę — dorosłą i piękną, odbicie lustrzane swojej przepięknej matki " piękną/ przepiękną. Może użyć np. zjawiskowej?" chciałby, by i dziś szykowała" żeby, aby - oddzieli by od by. "Dziewczyna rzuciła się w jego ramiona i ucałowała go w policzek na do widzenia" te go nie jest potrzebne, wiadomo, że chodzi o osobę w której ramiona się rzuciła :) "co dzieje się w tej twojej wielkiej głowie" przecinek po twojej. "rozkoszowali się ciepłą pogodą i jasnymi promieniami słonecznymi w ogrodzie." - rozkoszowali się w ogrodzie ciepłą pogodą i jasnymi, słonecznymi promieniami- lub- rozkoszowali się ciepłą pogodą w ogrodzie i jasnymi, słonecznymi promieniami - lub- rozkoszowali się w ogrodzie ciepłą pogodą i jasnymi promieniami słońca. " biegali po soczyście zielonej trawie przebierając szybko nogami" wydaje mi się, że po trawie powinien być przecinek, a ogólnie przestawiłabym na "przebierając szybko nogami, biegali po soczyście zielonej trawie". Jednak tylko jedno dziecko miało jego całkowitą uwagę i jeden dorosły. Rose i Weasley.
      Dokładniej mówiąc, to jego uwagę złapała ich interakcja." Jedną "uwagę" możesz zmienić na "zainteresowanie". I nie złapała tylko np. zwróciła ich interakcja. I słowo "interakcja" zmieniłabym np. na więź, kontakt. Interakcja w moim odczuciu brzmi zbyt technicznie, jakbyś opisywała związek chemiczny. "co ciągle trzymało go na granicy wytrzymałości — co też powodowało u niego" powtórzenie "co". Wystarczy jak napiszesz "powodując w nim/u niego", "a krew nie gotowała się w nim, mógłby zatopić się w jej pięknie brzmiącym śmiechu i się nim cieszyć.
      — Powtórzę się." się - się -się -się --> mógłby zatonąć w jej pięknie brzmiącym śmiechu i cieszyć nim(...). "dodał — Psiakrew" psiakrew małą literą, bo po dodał nie masz kropki. "— Ale to ty ją wychowałeś — szepnęła. — To ty byłeś dla niej, kiedy dorastała. To ty byłeś z nią" środkowe to bym wykreśliła i zostawiła tylko "ty". "To tak, jak on." to samo. Za dużo jest tego "to ty", choć jako powtórzenie jest to całkiem zasadne, dla podkreślenia sensu. Dalej znowu ten czas w wypowiedzi, najpierw jest w czasie przeszłym "mruknął, dodał, szepnęła", a potem nagle w teraźniejszym "mówi". "Wiesz, że to prawda, Hermiona " napisałabym "Hermiono"; "dogaduje się ze swoim prawdziwym ojcem. — On jest jej prawdziwym ojcem — jej biologicznym ojcem.To, że jest biologicznym, nie znaczy, że jest bardziej prawdziwy niż ty.
      " powtórzenie prawdziwy, biologiczny i ojciec. Może ze swoim rodzicem, prawdziwym tatą, jej biologicznym ojcem. To, że ją spłodził, nie znaczy, że jest bardziej prawdziwy...;

      Usuń
    2. "zapytał sceptycznie patrząc w dół na jej twarz z błyskiem nadziei w swoich oczach" --> zapytał z błyskiem nadziei w swoich oczach choć nadal sceptycznie patrząc na jej twarz. Ogólnie błysk nadziei i sceptycznie mi się wykluczają, ale to wina autorki tekstu, nie twoja :) "Draco spogląda w stronę, z której dochodzi jej głos, a na jego usta wkrada się uśmiech" wykreśliłabym "jej", bo może sugerować Hermionę, na której w tym momencie skupiony jest Draco. tym bardziej, że zaraz masz "jego" i w kolejnym zdaniu z wypowiedzi, znowu "jej". W między czasie jest napisane, że chodzi o Rose i to wystarczy. Oczywiście jest tam znowu problem z czasem, bo "stoi, migoczą, rozświetla" a potem BUCH i w tym samym zdaniu "była tak bardzo... szczęśliwa" "Śmieje się i potrząsa głową czując, jak Hermiona łapie go za dłoń i ciągnie za sobą." nie wiadomo o kogo chodzi, czy to Rose się śmieje mówiąc te słowa, czy Draco je słysząc, czy Rose się śmieje, a on w tym czasie czuje dłoń Hermiony. Sugerowałabym "Śmieje się słysząc jej słowa i potrząsa głową (..)" "pierwszy raz, gdy zażądała po raz pierwszy tego samego" masło maślane. Przypominając sobie gdy po raz pierwszy zażądała. "chciała by" razem, "usiądzie w tym krześle będzie miała jego niezachwianą uwagę. Czasami nawet pozwalał jej usiąść na " usiąść --> usadowiła, wdrapała, zajęła miejsce; "Wygląda tak bardzo, jak ta mała dziewczynka" pomiń "tak bardzo" lub zastąp --> tak samo, identycznie, niezmiennie; "zaskoczony na jej słowa" zaskoczony jej słowami; "Wiesz, co sprawia, że jesteś " wydaje mi się, że niepotrzebny jest przecinek po "wiesz"; "pyta opierając się w fotelu splatając " przydałby się łącznik po "fotelu" w postaci "i" lub "oraz", a jak nie, to przecinek. "mimo tego to zrobiłeś" tak zrobiłeś; Rosie to jest zdrobnienie, tak? "pasierbicą albo córką twojej żony. Byłam po prostu twoją córką" --> albo dzieckiem twojej żony; i znowu czas, "powiedziała, wziął" a potem "spogląda". "Dał mi życie i to wszystko.. Ale ty… Ty mi dałeś cały świat. Dałeś mi wszystko i mnie kochałeś." --> dał mi życie i na tym koniec, dał mi życie i to tyle; "Musiał cię kochać, inaczej nie wróciłby" --> inaczej by nie wrócił; "Danie drugiej szansy Ronowi… to coś, co muszę zrobić" podarowanie/ ofiarowanie brzmiało by lepiej; "Wysuwa wolną rękę po biurku i oferuje mu swój mały palec dłoni. Splata swój palec z jej i unosi ich dłonie do swoich ust całując jej knykcie. " tu nie od razu wiadomo co kto robi. Drugie zdanie zacznij od "On splata...", nie potrzebne jest też "swoich ust" skoro jest "całując". "oferuje mu swój palec" tylko wtedy jeżeli we wcześniejszej uwadze użyjesz "podarowanie" :) NO to tyle na szybko. Wspomnień pisanych kursywą się nie czepiałam. Pewnie jest jeszcze kilka rzeczy, które można byłoby zmienić, ale nie są bardzo znaczące i nie ma co przesadzać. To Twoje tłumaczenie! :*

      Usuń
  6. Obiecałam, że przybędę i oto jestem!
    Składam ci pokłony, o pani, za to, że przetłumaczyłaś ten tekst, bo przy czytaniu rozpłynęłam się jak masło na patelni. Leżę sobie w wygodnym łóżeczku i założę się, że gdyby ktoś teraz wszedł do pokoju to zobaczyłby uśmiechniętego od ucha do ucha psychopatę z rozmarzonym wzrokiem. Cóż ja, śmiertelnik i wierny obywatel, mogę napisać nie wychwalając się jednocześnie pod niebiosa i inne niebieskie prostokąty dryfujące gdzieś nad nami? Pozostaje mi tylko zabrać się za Nowe Szanse ;D
    Pozdrawiam,
    Nazzie aka Edyta z grupy ;3

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapraszamy do głosowania w drugim konkursie Katalogu na konkursowe prace! Zostało przysłanych dziesięć cudownych prac, nie jest potrzebne wiele czasu, aby je przeczytać i przy okazji ocenić - tym ruchem nie tylko uszczęśliwia się nas, ale autorki miniaturek, które czekają na noty od Was, naszych katalogowiczów Granger. Udzielajcie się, bo my - administratorki - to połowa sukcesu. Bez Was nie damy rady!
    Pozdrawiamy ciepło,
    Załoga Katalogu Granger.
    P.S. Przepraszamy za umieszczenie informacji tutaj, ale nie znalazłyśmy nigdzie podstrony ze SPAMEM.

    OdpowiedzUsuń
  9. Wstęp (ten pochyloną czcionką) omal nie doprowadził mnie do płaczu. Whats wrong with me?! Nie no, jestem strasznie płaczliwą i sentymentalną osobą, a ten wstęp na pewno był sentymentalny. Cieszę się, że Rose nie była córką Draco, tylko Rona. W tych krótkich zdaniach idealnie mogłam wyczuć to, co czuł Dracze, jakim dobrym ojcem chciał być. Nie miał dobrych wzorców, wiadomo nie od dziś, więc sam musiał się tak naprawdę wszystkiego nauczyć. „Jak być dobrym ojcem?” Sądzę, patrząc przez pryzmat tych kilkunastu zgrabnych zdań, że mu się to bardzo dobrze udało.
    Pierwszy akapit. Boję się, że Ron będzie alkoholikiem i dupkiem etc., bo zazwyczaj właśnie tak to wygląda, ale staram się tym nie przejmować, a co. Początek był tak dobry, że chyba przeboleję takiego Ronka. Podoba mi się to, w jaki sposób Malfoy zareagował na jego obecność. Musiał się mocno powstrzymywać, żeby go nie walnąć. XD
    „— Więc, powiedz mi, kiedy będzie on d.obry?” Na pewno d.obry? :D Lubię Hermionę, jaka tutaj jest. Jest opanowana, logiczna w swoich działaniach i, przede wszystkim, jest kotwicą Dracona. Fajnie, że potrafi go cofnąć w tył, jeśli będzie trzeba. Chyba na nowo odnajdę się w tym pairingu, bo przez nalot blogasków Dramione odechciało mi się cokolwiek o nich czytać, serio. Fajnie tez, że Draco jest przeciwny obecności Rona w życiu jego małej córeczki, wiadomo, przez tyle lat go nie było i co? Poza tym, pewnie czuje się też trochę zagrożony z jego strony, nie był jej biologicznym ojcem, mimo że był świetny, i dalej jest. Boi się jednak, że Ron, który jest biologicznym ojcem, może go wygryźć. Ale sądzę, że Rose nie jest głupia. :D
    „Zamrugał ponownie, dalej spoglądając na nią w ciszy, pozwalając, by jej słowa w końcu do niego dotarły. Miała rację. Wiedział, że ma rację.. I tak bardzo nienawidzi tego, że ją miała.” I w sumie zgadzam się z nim. Nic dziwnego, że szaleje z zazdrości? Nie wiem, jak to nazwać. W każdym bądź razie, on również miał nieco racji, kiedy powiedział, że Ronaldo stracił wszelkie prawa, kiedy zostawił Hermionę z dwumiesięcznym dzieciaczkiem. Smutno mi się zrobiło, pewnie też dlatego, że nie znam powodu, dla którego Ron to zrobił (pisząc o Bellatrix, nabrałam tendencji do usprawiedliwiania wszystkich xd). W sumie to dobrze, że jej nie znam. W tej konfrontacji jestem chyba za Draco, bo z początku zareagowałabym dokładnie tak samo, gdybym była „zastępczym” ojcem. Ładnie przeprowadzone dialogi. Aż się nie dało oderwać od tekstu.
    Tydzień później.
    Już na dzień dobry przelewają się na mnie uczucia i przemyślenia Draco. I dobrze. Fajnie, że Hermiona mimo wszystko ma dobre stosunki z ojcem jej najstarszego dziecka. Lubię tę kanoniczność w niekanoniczności. I polubiłam Rose, która chciała, by spotkanie z jej „prawdziwym” ojcem było równie perfekcyjne, co randki.
    „Draco przysiąg, że właśnie dzięki temu był w stanie przebrnąć przez resztę dnia.” Przysiągł.
    Dwa tygodnie później. Swoją drogą, zazwyczaj jestem na mnie dla takiego selekcjonowania czasu, ale w tym tekście to jest tak niezbędne, jak powietrze człowiekowi. Ech, na szczęście. XD
    I już są obawy Dracze, że może stracić swoją ukochaną córeczkę. I słusznie. Wcale, a wcale mu się nie dziwię.
    „— Ale to ty ją wychowałeś — szepnęła. — To ty byłeś dla niej, kiedy dorastała. To ty byłeś z nią, kiedy najbardziej potrzebowała właśnie ciebie. I ona nigdy tego nie zapomni, Draco. Na zawsze będziesz jej tatusiem.” Bardzo ładne i bardzo trafne słowa. Aż znowu coś chwyta za serce. Mam nadzieję, że i Rose tak uważa.

    OdpowiedzUsuń
  10. Trzy dni później.
    „— Tato, znam cię lepiej niż myślisz — powiedziała znacząco na niego patrząc. — Wiesz o tym, że… tylko dlatego, iż Ronald jest z powrotem w moim życiu… nie znaczy, że jesteś mniej moim tatą, prawa?— Draco zamrugał zaskoczony jej słowami.” Prawda, nie prawa. XD I cóż, Rose jest jednak mądrą dziewczynką. Hyhy.
    I krótko o rozmowie córki z ojcem. Jestem na wielkie tak. Fakt, że dziewczyna doceniała to, co zrobił dla niej Draco i to, że mimo wszystkiego ją pokochał, wybrał, rozczulił mnie dogłębnie. I jestem przeszczęsliwa, że nie mówiła na Rona „tata”. Ojca miała jednego i ona o tym wiedziała. Potem wiedział też to Dracze.
    Ogólnie klimat miniaturki jest lekki. Nie czułam ciężaru (nie wiem, jak to nazywać, dzisiaj mam zaćmę), czytając ją. Może i jestem zwolenniczką sad endów, ale tutaj wręcz ciskałam się o szczęśliwy koniec. W sumie, całość skupiała się jakby na przeżyciach Malfoya, i dobrze. Malfoy to, nawet jeśli się tak nie uważa, to trudny orzech do zgryzienia. Jest nieprzewidywalny w swojej „prostocie”. Autorka miniaturki zgrabnie to przedstawiła, a ty jeszcze zgrabniej przekazałaś to nam.
    Więc, niezmiernie dziękuję ci za to tłumaczenie. Cieszę się, że postanowiłaś podzielić się pięknem tego tekstu z nami.
    Porzuciłam nawet zaległy tekst dla tej miniaturki. Nie żałuję!
    Weny! <3

    Cosima (Bellatrix) xx

    PS. Ostatnio nigdy nie mieszczę się w jednym komentarzu. XD

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdy się to czyta to aż łezka się w oku kręci. Tłumaczenie bardzo dobre chociaż według mnie byłoby lepsze gdyby wszędzie był czas przeszły ale i tak jest super. Ta historia jest po prostu piękna nic dodać nic ująć a Draco w roli kochanego taty spisuje się doskonale

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki kochana! : ) Mi on pasuje na takiego idealnego tatę, przez to, że sam miał kiepsko. Miniaturka była pisana w czasie teraźniejszym, później poprawiana na przeszły. Gdybyś mogła mi pokazać gdzie mi umknęło coś, bo przeczytałam i ślepa jakaś jestem :)

      Usuń
  12. Genialna miniaturka. Jest taka cudowna. Uważam, że każdy ojciec powinien ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  13. O Boże! Ja juz Cię kocham! ♡♡♡
    To jest najlepsza miniaturka jaką czytałam!
    ~Hermiona Malfoy

    avada-dramione.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. piękna, przy ich rozmowie łezka popłynęła mi po policzku.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetna miniaturka, mimo, że nie lubię Dramione i świetne tłumaczenie :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Popłakałam się ze wzruszenia czytając ten tekst. Jest uroczystości. Zakochałam się w nim od pierwszych słów...
    I na pewno będę często do niej wracać, już zapisała się w moim sercu.
    Dziękuję za to tłumaczenie.
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  17. Okay. Okay, okay, okay. Muszę ochłonąć z szoku, że ja Tobie jeszcze tego tutaj nie skomentowałam! Weszłam, by skopiować Twój komentarz o tym tekście, ponieważ poprawiam u siebie "Polecane" i byś zobaczyła moje zdziwienie, że nie skomentowałam! Aż mi wstyd, zrobiło mi się gorąco na samą myśl, że tego nie zrobiłam jeszcze.

    Po pierwsze pragnę bardzo mocno Ci podziękować za Twoje słowa, wiesz, zrobiłam sobie screena i zapisałam na laptopie w swoim folderze, tak bym zawsze go miała. Dziękuję Ci za to co napisałaś i mam nadzieję, że uda nam się w maju spotkać! Trzymaj kciuki! (mój tata w maju ma operację, więc wszystko zależy od niej).
    Już po tych słowach się wzruszyłam, a co z resztą tekstu? Czytając kursywę wstrzymałam oddech. Niesamowicie oddałaś to, co przekazała autorka, oddałaś te uczucia, emocje, które ściskają nam dech w piersi i każą czytać dalej, prędzej, by dowiedzieć się jak najwięcej, najszybciej, ale też każesz nam się tym delektować. Wspomnienia ich pierwszych lat są dla mnie niesamowite, lubię takie teksty.

    Chyba najbardziej uderzył mnie ten fragment:
    — Jestem jej ojcem...
    — To ja jestem jej ojcem!


    Wściekłości, jaką musiał czuć wtedy Draco nawet nie możemy sobie wyobrazić. Przez lata stara się wychować dziecko, które z czasem staje się jego. Jest jej ojcem w każdym tego słowa znaczeniu, poza biologicznym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten tekst pokazuje nam, że Malfoy, mimo że jest silny, zdecydowany, tak na prawdę nigdy nie pozbył się największego lęku — tego, że jego mała córeczka wybierze swojego biologicznego ojca ponad nim mimo wszystko.

      — Bo to nie jest nasza decyzja, Draco — powiedziała miękko Hermiona. — Jest już pełnoletnia… Ma prawo do swoich własnych decyzji i jeśli tę podejmiemy za nią, bez rozmowy o tym, bez — przynajmniej — powiedzenia jej o tym, nigdy nam tego nie wybaczy.

      Ten fragment pokazuje nam, że Hermiona nie zważając na sytuację potrafi zachować zimną krew, myśleć racjonalnie. Jest kanoniczna, każdy z nich jest kanoniczny! Nawet Ron, który porzucił kobietę z dzieckiem jest dla mnie tutaj kanoniczny (strach przed zobowiązaniem, etc.). Tak jak wspomniała Cosmia, Hermiona jest utaj kotwicą Draco. Ich rozmowa wygląda dal mnie tak realnie, tak rzeczywiście.

      Nie zdziwi Cię zapewne to, że się popłakałam. Popłakałam się już w momencie, gdy Draco rozmawia z Hermioną w niedzielne popołudnie, płakałam, gdy Rose zawołała go i kazała przestać smęcić, śmiałam się, gdy dziewczyna skomentowała, jak ciężko było Draco przyznać, że Ron ją kocha. Ten tekst wzbudził we mnie takie emocje, że nie wiem czy się cieszyć, czy płakać, czy śmiać. Zapewne wszystko jednocześnie.

      Cieszę się, że to przetłumaczyłaś, że dzięki Tobie mogłam poznać ten tekst po polsku. Nie wiem czy wywarłby na mnie takie samo wrażenie czytany po angielsku, z tego co pamiętam raczej nie, gdyż miał sporo powtórzeń. Tobie udało się ich uniknąć.

      I dziękuję dziewczynom wyżej oraz Katji, że mnie poprawiły xD Mamo, teraz widzę ile rzeczy minęłam xD A to jak Ci zmieniłam wszędzie czas i później to odwracałam?xD Czy Ty odwracałaś? Ah...

      Jeszcze raz dziękuję ze tłumaczenie oraz słowa <3
      Całuję!

      Usuń
  18. Miałam łzy w oczach ❤ Piękny tekst! Dziękuję, że go przetłumaczyłaś. ;)
    Chciałabym napisać coś więcej, ale wciąż przeżywam tę słodkość, jaką wywołał we mnie ten shot. Cudo ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Az serducho mi puchnie od tych miłych słów : * Dziękuję.

      Usuń
  19. Boziu, perełka z tej miniaturki! Podziwiam Cię za znalezienie czegoś tak pięknego. Popłakałam się na końcówce. Naprawdę, dawno żaden tekst mnie tak nie wzruszył. Nie wiem, co napisać... Cudowne, po prostu cudowne!
    Pozdrawiam!
    Charlotte Petrova

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie spotkałam się jeszcze koncepcją Rose wychowywanej przez Draco jak własną córkę. Bardzo ładny, wzruszający, dojrzały tekst. Przywraca wiarę w ludzi :D

    OdpowiedzUsuń