6 mar 2017

DLA WIĘKSZEGO DOBRA - NIESPODZIEWANY SOJUSZNIK

DLA WIĘKSZEGO DOBRA 
niespodziewany sojusznik.



And when your hope crashes down
Shattering to the ground
You'll, you'll feel all alone
When you don't know which way to go
And there's no signs leading you home
You're not alone


Miałeś zginąć z Voldemortem, Harry.

Te słowa były ostatnimi, jakie Hermiona wypowiedziała do niego przez ostatni tydzień. Z chwilą, gdy jego imię opuściło jej malinowe usta, teleportował się do Grimmauld Place. Dom po chrzestnym stał się dla niego oazą w ostatnich latach. Praktycznie nikt go nie używał, chyba że po jakiejś ciężkiej misji Harry chciał odreagować albo ochłonąć po kłótni z Ginny, to zjawiał się w tym miejscu i niszczył wszystkie meble dookoła. Późniejsza naprawa wszystkiego była równie wyczerpująca, nawet gdy miał do pomocy starego już Stworka, przeszczęśliwego, że do czegoś się w końcu przydał. 

Później po zimnym prysznicu teleportował się przed wejście do Świętego Munga, by w poczekalni przywitać poranek i zabrać do domu najważniejsze — w jego życiu — kobiety. Kiedy wybiła już godzina dziewiąta rano, miał wszystkie papierki wypisane i z uśmiechem na ustach wszedł do sali, na której leżała tylko Ginny. Kobieta jeszcze spała, tak samo jak jego kochana teściowa. Podszedł do wielkiego, wygodnego fotela, wysunął ze starszych ramion zawiniątko, a jego uśmiech na nowo ozdobił zmęczoną twarz, widząc, że w końcu udało mu się, a raczej im, stworzyć małą kopię Ginny. Dwoje brązowych oczu wpatrywało się w niego z niebywałą bystrością, a spod czapeczki wystawały jasno marchewkowe włosy.

Przez chwilę zapomniał o przepowiedni i wiadomościach, jakie zrzuciła na niego Hermiona, nareszcie mógł się cieszyć z zostania tatą po raz trzeci.

I tak, wpatrując się w czekoladowe tęczówki swojej córki, przysiągł sobie, że nieważne co miałoby się dziać, nie poświęci się już więcej dla przepowiedni.

Będzie żył jak do tej pory.


Z kolejnymi kilkoma latami po narodzinach jego córki zrozumiał, jak cholernie naiwny był. Teraz wiedząc już, co wypatrywała w nim Hermiona, sam to robił. Szykując się na kolejny, już trzynasty bankiet z okazji wygranej bitwy o Hogwart, boleśnie wyraźne teraz stało się dla niego, ile starzej wyglądała od niego Ginny. Przyglądał się ich odbiciu w tafli lustra, gdy tak stał za nią prawie ubrany w mugolski garnitur. I wciąż, wciąż wyglądał, jakby szykował się na ich wielki dzień — ślub. Jedyną różnicą była jej suknia, która nie lśniła bielą w ostatnich promieniach słonecznych padających przez otwarte okno, a iskrzyła się metaliczną czernią. Nawet włosy miała podobnie upięte, by ukazać swoją długą, łabędzią szyję, którą uwielbiał obdarowywać pocałunkami. Jednak kiedy skupił się bardziej, to widział różnicę.

Delikatne żłobienia czasu w porcelanowej skórze, siwą nitkę tu czy tam, gdy zdmuchiwała z oczu pasmo kręconych włosów.

Kobieta właśnie naciągała czarną pończochę zakończoną koronką, posyłając mu seksowny uśmiech w odbiciu lustra i uczucie, jakie to w nim wywoływało, było czymś czego czas nie mógł zmienić.

Mimo zmarszczek, siwych włosów tu i ówdzie, pięciu dodatkowych kilogramów (które, szczerze mówiąc, uwielbiał, bo pupa i cycki zrobiły się jeszcze bardziej obfite) wciąż była dla niego piekielne pociągająca.

— Nie patrz tak na mnie, bo zdecyduję, że wolę spędzić ten wieczór na ściąganiu tej niebotycznie drogiej sukienki — szepnął i pocałował ją w odkrytą szyję.

Zamknął swój umysł i skupił się na kobiecie przed sobą. Ignorując wszystkie widoczne już gołym okiem różnice między nimi, podciągnął czarny materiał do góry, wbił palce w jędrne pośladki i uniósł ją do góry, równocześnie przyciskając do powieszonego na ścianie lustra.

Na chwilę zapomniał o całym świecie, czując oplatające go w pasie długie nogi i warknął, wbijając się w nią jednym płynnym wejściem.


Na bankiet weszli spóźnieni i pierwsze co zobaczył to maszerującą w ich stronę Hermionę. Usta miała zaciśnięte w cienką linię, którą szybko zastąpiła szerokim uśmiechem, gdy spojrzała na jego szyję. Mimowolnie dotknął miejsca, w którym Ginny go ugryzła i zassała, zostawiając czerwoną malinkę, jakby wciąż mieli dwadzieścia lat.

— Ginny Potter! — zawołała rozbawiona Hermiona, na co jego żona wzruszyła ramionami.

— Nie moja wina, że nie mogę mu się oprzeć — powiedziała. — Widziałaś? Mam wrażenie, że nic się przez te wszystkie lata nie zmienia!

Zauważył delikatne drgnienie ust, gdy uśmiech Hermiony zrobił się nagle sztuczny i sekundowe rozszerzenie oczu. To spostrzeżenie dało mu do zrozumienia, że przez rok obserwowania swojej przyjaciółki nauczył się jej na pamięć. Znał każde drgnięcie, każdy uśmiech, widział, kiedy cała się spinała, a twarz przysłaniał cień. Nikt inny tego nie dostrzegał. Nie Ginny, która trajkotała wesoło o tegorocznych dekoracjach balu, nie Ron, który nigdy nie wiedział, kiedy ma się zamknąć, przez co zawsze ładował się w kłótnie ze swoją wtedy jeszcze narzeczoną.


Gdy bal dobiegł końca, a Ginny zasnęła po kolejnej dawce nieziemskiego seksu, teleportował się z trzaskiem w salonie Hermiony. Wciąż nie mógł przywyknąć do pustki po Ronie, ale nigdy nie powiedział tego na głos. Do tej pory nie rozumiał, dlaczego się rozstali, ale kiedy jego przyjaciel zdecydował się na dwuletni kontrakt z Chudley Cannons, zrozumiał, że Ron naprawdę zrezygnował z życia z Hermioną.

— Draco, przestań! — usłyszał zniecierpliwiony głos kobiety.

Ze wstrzymanym oddechem popchnął drzwi do sypialni, a jego oczom ukazał się obraz ich byłego wroga siedzącego w eleganckich szatach na zaścielonym łóżku, gdy Hermiona wciągała na siebie przy duży sweter.

— Malfoy? — zapytał niedowierzająco, a kobieta podskoczyła zaskoczona. W normalnej sytuacji parsknąłby śmiechem, ale nie potrafił, mimo że za kilka lat będzie to dla niego śmieszne. — Co ty tu robisz?

— Ja zostałem zaproszony, czego nie można powiedzieć o tobie, Potter — odpowiedział mu złośliwym, znudzonym głosem.

— Harry…

— Hermiona, zaprosiłaś go tutaj… tutaj?! — przerwał jej i powiódł spojrzeniem po ścianach, na których wciąż widniała oś czasu, słowa przepowiedni i zdjęcia. — Kiedy nie chciałaś powiedzieć nic Ronowi, zaprosiłaś go tutaj?

— Draco jest przyjacielem i mi pomaga w rozwiązaniu twojego problemu — powiedziała, a on prychnął, na co kobieta posłała mu wściekłe spojrzenie. Malfoy nic nie powiedział, obserwował ich tylko, przez co miał ochotę warknąć coś mało przyjemnego w jego stronę. — Nie patrz tak na mnie, Harry. Pomiędzy jego a moją inteligencją miałam nadzieję znaleźć rozwiązanie tego, co się stało, ale…

— Ale nie ma go, Potter. A patrząc na waszą dwójkę, widzę, że już niedługo ludzie zaczną zauważać, że coś jest z tobą nie tak. Jesteście w tym samym wieku, Granger wygląda rewelacyjnie w swoich latach, a przy tobie wydaje się, jakby była z sześć lat starsza.

Harry nic nie odpowiedział, bo też to widział. Tak samo jak Ginny, Hermiona z wiekiem stawała się piękniejsza. Pewnie duże znaczenie miał fakt, że była Gryfonka pokochała siebie, swoją inteligencję, tę niesforną szopę na głowie, stała się pewna i było to widać na każdym kroku. Zawsze uważał, że Ginny miała grono wielbicieli w Hogwarcie między innymi, dlatego że umiała o nie zabiegać i nie wstydziła się niczego w swojej osobie, bo znała swoją wartość. Hermiona potrzebowała czasu, by zaakceptować siebie taką, jaką była.

Malfoy zsunął się z łóżka i wyszedł z pokoju, nie zaszczycając ich nawet jednym spojrzeniem. Harry zwrócił uwagę, że blondyn czuł się w tym miejscu bardziej komfortowo niż on, od kiedy Ron przestał tutaj mieszkać. Od zawsze to było mieszkanie Rona i Hermiony, kupili je razem, urządzili je razem i mieli w nim mieszkać tak długo, aż nie będą gotowi na dziecko. Wtedy mieli je sprzedać i kupić dom.

Wszystko się zmieniło

Znowu.


I znowu przez niego, tak jak Ron powiedział.


Jak zawsze on.


Hermiona chrząknęła, a Harry powiódł spojrzeniem w jej stronę.


— Draco ma rację. Widać różnicę. Dla nas ona jest oślepiająca, ale jeśli komentarz Ginny cokolwiek znaczy, to to, że ludzie już widzą, choć nie wiedzą co. Nie możemy na to pozwolić.

Drugi raz znalazł się za kobietą tego wieczora. Złapał spojrzenie bursztynowych oczu w lustrze i skrzywił się, czując, jak bardzo przeszkadzało mu, że wyglądała starzej od niego. Z Ginny tak tego nie odczuwał, ale mógł to zrzucić na fakt, że swoją żonę kochał i tak długo, jak będzie miał to uczucie, mogłaby jego złośnica mieć twarz stuletniej czarownicy, przybrać dwadzieścia kilogramów i obwieścić miłość do kotów, on i tak będzie miał to pożądanie i śmieszną adorację w oczach.

Bo była jego dziewczyną, kobietą, żoną, matką jego dzieci.

Hermiona, była jego przyjaciółką i bolało go, jak wiele poświęciła, by mu pomóc, kiedy znaleźli się w punkcie, gdzie nic nie dało się zrobić.

Gdzie wszystko poszło na marne.

Przymknął oczy, opierając brodę na czubku głowy Hermiony i poczuł, jak rozluźniła się ona w jego objęciach. Kiedy je ponownie otworzył, dostrzegł w lustrze dodatkową osobę. Draco Malfoy stał tuż obok nich, trzymając fiolkę w wyciągniętej w jego stronę dłoni. Wręcz czuł wibrujące ciepło od jego ciała i poczuł, jak szara magia byłego Ślizgona nieświadomie stykała się z magią kobiety, którą sam obejmował.

Chyba nigdy wcześniej nie żałował tego, że mógł widzieć aurę każdej magicznej osoby i jej magię. W tej chwili ten dar wydawał mu się przekleństwem, bo jeśli faktycznie wszystko co ich łączyło, to przyjaźń, to byli na dobrej drodze by przekroczyć granicę tej relacji. I zdecydowanie była to ich prywatna sprawa. 

Malfoy ponaglająco machnął ręką z magiczną substancją. 

— Do dna, Potter.



Witajcie! Jak podoba się nowa szata bloga? Ja jestem w niej zakochana, zwłaszcza w tych obrazkach <3 Nie mogłam znaleźć pasującego obrazka ani cytatu, dlatego jeśli masz coś bardziej pasującego, to pisz!

PS: Cały tekst sprawdzała cudowna Hope! Miała kilka kwiatków, i problemy z wytłumaczeniem kilku rzeczy, ale to tylko i wyłączni wina mojego małego mózgu, on po prostu nie lubi poprawności języka polskiego. Dlatego WIELKIE brawa dla tej pani i podziękowania! <3

 { PS! Pamiętaj, że jeśli nie masz ochoty pisać komentarza, który naprawdę sprawi mi przyjemność, możesz ocenić rozdział. Ocenę znajdziesz nad etykietami posta. <3


5 komentarzy:

  1. Uwielbiam to opowiadanie.
    Ciekawa jestem, jak potoczy się ta historia. Czym jeszcze nas, czytelników zaskoczysz.
    Pięknie wplotłaś Draco do opowiadania. Fragment o ich inteligencji i wspólnej pracy to jeden z moich ulubionych. Udało im się wynaleźć eliksir, który będzie 'postarzał' Pottera? Czy Ginny faktycznie nie widzi tego, co dzieje się z jej mężem?
    Tak dużo pytań, a tak mało odpowiedzi. ;)
    Pozdrawiam ciepło, życząc czasu i weny.
    Iluvia Storm
    PS. nowy wystrój jest piękny! ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zawsze miło czytać komentarz od ciebie! Zwłaszcza kiedy jesteś ponownie pierwsza ❤️ co do eliksiru wszystko okaże się w następnym rozdziale, teraz musicie sami kombinować ;)

      Usuń
  2. Przyciemniłaś, prawda? :D Tak mi się wydaje, że mimo tych moich ustawień kontrast jest mniejszy. Tak czy siak, fajnie to zrobiłaś z jaśniejszymi krawędziami. Nie wiem, jak to wykombinowałaś, ale to takie ładne wykończenie szablonu. :)
    Dobra, nie było mnie tu od razu po publikacji, ale teraz to już nie mogłam się oprzeć, trzeba korzystać, póki jeszcze widzę na oczy xD (lekki czarny humor nikomu nie zaszkodzi).
    Powiem Ci, że początkowo musiałam się zatrzymać, żeby przypomnieć sobie, o co chodzi, bo zmieszała mi się ta historia z ostatnim rozdziałem LA, ale juz wszystko pamiętam. :)
    Niespodziewany sojusznik, ale za to jaki miły! W sensie bardzo miło go widzieć też w tym opowiadaniu. I ciekawi mnie, co zamierzasz zrobić między nim a Hermioną i co na to Harry. No, kurczę, mega mnie to zafascynowało, jak to się potoczy.
    Fajny pomysł z widzeniem aury przez Harry'ego. To też interesująca kwestia, czy jest to ważne dla fabuły.
    Wiesz, co lubię najbardziej w Twoim pisaniu? Pewnie już to mówiłam, ale i tak się powtórzę, bo znów bardzo zwróciłam na to uwagę. Naturalizm. Można tak to nazwać? :d Piszesz z taką łatwością o pewnych niedoskonałościach, o nadprogramowych kilogramach, o starzeniu się. Pokazujesz, że to naturalne i nie ma w tym nic złego, że nadal można dostrzec piękno. I to że akceptacja siebie przychodzi czasem z wiekiem i dopiero wtedy człowiek może rozkwitnąć. Podoba mi się, że o tym wspominasz. Postacie stają się wtedy dużo bliższe nam - czytelnikom. :)
    No i tak na koniec już - podziwiam, że ciągniesz dwie historie jednocześnie. Ja bym się chyba pogubiła. ;D
    To co? Weny i czasu, i radości z pisania! Do następnego :*

    PS Draco dał mu eliksir postarzający? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zmieniłam wsumie kolorystykę ;) stwierdziłam, że tak jest lepiej i te tlo posta nie razi w oczy.

      Oznajmiam ci, że nie podoba mi się twój czarny humor!

      Tez się cieszę, że nareszcie zawital, chociaż w poprzedniej części też był wspomniany, choć nie z imienia xd

      Co do aury, za dużo ang ficow ;) jeszcze nie wiem jak to rozwine... Okej! Dzięki tobie wiem, bi musiałam się nad tym zastanowić i powiem tylko tyle, że bd to związane z Ginny ;)

      Ciesze się, bo wsumie w tych opowiadaniach to zawsze tak idealnie wszyscy wyglądają! A przecież człowiek rozkwita z czasem, dziewczyna może być ładna przepiękna, ale myślę że dopiero po trzydziesce widać jej piękno ;) czym starsza tym lepsza, tak jak wino (rzekomo, bo nie lubię tego trunku).

      Z lady ambrossie idę na flow, chociaż mam zarys, bo na podstawie serialu, więc muszę pewnej drogi z tym opowiadaniem się trzymać.

      A. Dla większegp dobra mam całe rozplanowane, co do tytułu ostatniej części ;)

      Dziękuję za tak wyczerpujący komentarz
      :*

      Usuń
  3. Na samym początku; nie mogę uwierzyć, że tak dawno mnie tu nie było! Ale - na szczęście - już jestem i czytam! ;D
    Trudno mi nawet powiedzieć jak bardzo cieszy mnie fakt pojawienia się Draco ;)! Oczywiście scena końcowa z nim jestem niesamowita, a rozmyślenia Harry'ego na temat relacji Herm i właśnie Draco tylko poszerzyły mój uśmiech.
    Ciekawa jestem co będzie dalej, zwłaszcza trochę boje się tego jak zadziała ten eliksir... Ale w sumie nie powinnam odczuwać obaw w końcu to Draco i Hermiona są jego autorami.
    Na sam koniec muszę powiedzieć, że szablon jest przepiękny! Niesamowicie mi się podoba. Świetnie zgrałaś kolory i obrazki w nagłówku też perełki! Naprawdę cudeńko!
    Pozdrawiam!
    Charlotte Petrova

    OdpowiedzUsuń